Na decyzje wyborców silniej wpływają negatywne cechy wyglądu kandydatów, zniechęcające głosujących, niż pozytywne - dowodzą naukowcy na łamach pisma "Social Cognitive and Affective Neuroscience".
Decyzja o tym, komu zaufać, kogo się bać, czyli - na kogo głosować, podejmowana jest często w mgnieniu oka na podstawie wyglądu twarzy kandydata. Mimo że ta prawidłowość została wykazana naukowo, najnowsze badania miały na celu dokładniejsze prześledzenie całego mechanizmu.
Naukowcy poprosili ochotników, żeby "głosowali" w oparciu o fotografie prawdziwych polityków. W tym czasie badano aktywność mózgów "wyborców" za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.
Badani oglądali po dwa zdjęcia, na których byli prawdziwi konkurenci w różnych głosowaniach sprzed lat. Ochotnicy nie znali oglądanych polityków. Musieli opisać cechy danej osoby, np. czy jest kompetentna, czy zniechęca swoim wyglądem itp. Następnie ochotnicy musieli "zagłosować" na któregoś z polityków.
Wyniki głosowań podczas eksperymentu zgadzały się w dużej mierze z wynikami rzeczywistych wyborów, nawet jeśli badani widzieli fotografie przez kilka sekund.
Naukowcy podkreślają, że oglądanie fotografii polityków, którzy przegrali wybory, czy to w prawdziwych głosowaniach, czy tylko w laboratorium, związane było z większą aktywnością mózgu w regionie odpowiadającym za emocje.
Zdaniem badaczy wyniki eksperymentu świadczą o tym, że negatywna ocena polityka, oparta wyłącznie na jego wyglądzie, może mieć większy wpływ na wynik rzeczywistych wyborów, niż ocena pozytywna. (PAP)